Ropnie zlokalizowane na głowie u królików domowych

Opublikowano:

autor:

Lek. Wet. Lidia Lewandowska

Jednym z problemów, z jakim zjawiają się u nas właściciele króliczków, jest pojawienie się ropnia w okolicy głowy. Zmiana ta pojawia się nagle, lub rośnie stopniowo, niemniej zawsze jest przyczyną dużego niepokoju. Temat ropni owiany jest wieloma mitami, które chciałabym w tym artykule rozwiać. Chcę też odpowiedzieć w tym miejscu na najczęściej zadawane przez Państwa w tej kwestii pytania.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Ropień na lewej gałęzi żuchwy. Włos został ogolony przed zabiegiem.

MITY

1. Mój królik ma ropień, bo się gdzieś skaleczył

Jest to zazwyczaj prawdą w przypadku psów i kotów, ale prawie nigdy u królików. Jak dotąd spotkałam w swojej praktyce tylko 2 takie przypadki (na kilkaset badanych ropni). U królików ropnie wywodzą się prawie w 100% z chorych zębów.

2. Mój królik ma ropień więc ma promienicę

Jest taka możliwość, ale wcale nie musi tak być. Ropnie wywoływane są przez całe mnóstwo bakterii, między innymi i tą wywołującą promienicę (Actinomyces). Doświadczenie uczy, że w posiewach bakteria ta wychodzi rzadko. Ropnie wywodzą się najczęściej z powszechnie obecnych w jamie ustnej i otoczeniu królika bakterii, które jednak znalazły się w niewłaściwym miejscu (okolicy korzeni zębów) i tam znalazły dobre warunki do namnażania się.

3. Mój królik ma nowotwór, bo na zdjęciu RTG widać proces niszczenia kości

Pojawienie się ropnia w tkance podskórnej jest tym etapem choroby, gdy ropa zniszczyła już fragment kości żuchwy lub szczęki i wyczuwalna jest jako zgrubienie pod skórą w okolicy żuchwy lub nosa. Proces niszczenia kości nastąpił już wcześniej, zanim właściciel zauważył „gulkę” pod brodą czy na nosie królika i zawsze związany jest z tą chorobą. Nowotwory okolicy głowy spotykane są u królików sporadycznie.

4. Ropnie są nieuleczalne

Pojawienie się ropnia u królika zawsze oznacza kłopoty. Rzeczywiście choroba jest ciężka, więc i leczenie musi być dosyć agresywne. Wczesne rozpoczęcie terapii, przy ropniu zlokalizowanym w jednym miejscu, daje nam (w zależności od lokalizacji) 60-90% szans na całkowite jego wyleczenie. Niestety nie wszystkie przypadki kwalifikują się do pełnej terapii. Możliwość jej podjęcia uzależniona jest od kondycji zwierzątka i zmian, jakie zaszły już w obrębie korzeni zębów oraz kości głowy. Trzeba także mieć świadomość, że ropnie wywołane są przez choroby zębów, na których rozwój mamy ograniczony wpływ. Istnieje więc zawsze szansa, że mimo wyleczenia danego ropnia, pojawi się za jakiś czas kolejny, związany z korzeniami innych zębów. Dlatego tacy pacjenci na zawsze pozostaną już „pacjentami stomatologicznymi”, u których regularnie trzeba będzie kontrolować zęby (zarówno klinicznie jak i radiologicznie).

a
Ropień wywodzący się z prawej gałęzi żuchwy (skóra przed zrobieniem zdjęcia została ogolona i zdezynfekowana, ponieważ króliczek szykowany był do zabiegu).

DLACZEGO SPOTKAŁO TO MOJEGO KRÓLICZKA?

Nie zawsze umiemy odpowiedzieć na to pytanie. W niektórych przypadkach problem jest ewidentnie genetyczny i wynika z niewłaściwego zgryzu. Chorują wtedy już czasem nawet 2 miesięczne maluchy. Niestety nikt nie kontroluje zgryzu rodziców i wady te są wielokrotnie powielane.

Drugim czynnikiem są właściciele, którzy karmią króliki nie tak jak powinni – głównie mieszankami, granulatami, kolbami. Przy takim żywieniu zęby nie pracują tak jak należy (królik nie przeżuwa kilka godzin dziennie) i pojawiają się wtórnie problemy ze złym ich ścieraniem. One również mogą doprowadzać w dalszej kolejności do pojawiania się ropni w okolicy korzeni zębów.

O tym jak karmić króliki pisałam w artykule: żywienie królików.

LECZYLIŚMY ROPIEŃ PRZEZ NACINANIE, SPUSZCZANIE ROPY I PODAWANIE ANTYBOTYKÓW – DLACZEGO ROPIEŃ NIE CHCE SIĘ CIĄGLE WYLECZYĆ?

Ponieważ nie usunięto PRZYCZYNY, a usuwa się tylko objawy choroby. Niestety z ropniami u królików nie jest tak prosto, jak u zwierząt mięsożernych. U psa czy kota nacinamy ropień, spuszczamy ropę, podamy ogólnie antybiotyk i najczęściej zwierzątko szybko wraca do zdrowia. U królików jest inaczej. Ropa jest bardzo gęsta, odwodniona, torebka ropnia jest gruba. Ropień nie wywodzi się (tak jak napisałam powyżej) z tkanki podskórnej, ale jego źródło tkwi w chorobie zębów. Dopóki nie usuniemy chorych zębów i nie zwalczymy stanu zapalnego kości (żuchwy lub szczęki – zależnie od lokalizacji), nie ma mowy o wyleczeniu ropnia.

JAK DŁUGO TRWA LECZENIE?

Długo. Trzeba liczyć, że przez 2-3 miesiące trzeba będzie regularnie przychodzić na zabiegi, w czasie których oczyszczamy wnętrze zębodołu, tkanki miękkie, stosujemy lokalnie leki – robimy to tak długo aż tkanki miękkie się wygoją, a kość zębodołu przestanie być objęta stanem zapalnym (ropa wewnątrz zębodołu zniknie)

CZY KRÓLIK MUSI BYĆ DO TYCH ZABIEGÓW ZNIECZULANY?

Tak, ponieważ staranne oczyszczenie ropnia trwa około pół godziny i bywa bolesne. Nie da się tego zrobić tak jak należy, bez znieczulenia. Oczywiście do tego typu zabiegów stosujemy inną dawkę narkozy niż do otwarcia jamy brzusznej, czasem wystarczające jest znieczulenie wziewne.

OD CZEGO ZACZYNA SIĘ LECZENIE?

  • oceniamy stan kliniczny króliczka
  • wykonujemy zdjęcie RTG stomatologiczne, aby ocenić zasięg choroby i określić rokowanie.
  • przeprowadzamy badani krwi (przed znieczuleniem do operacji)
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Prawidłowy obraz RTG zębów królika
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Obraz RTG zmienionych chorobowo zębów i powstały wtórnie ropień żuchwy.

CZY WSZYSTKIE KRÓLICZKI MOGĄ BYĆ PODDANE OPERACJI?

Niestety nie. Nie podejmujemy się operacji, jeżeli występują przerzuty ropni do innych narządów wewnętrznych lub zwierzątko jest tak wyniszczone chorobą, że nie byłoby w stanie przeżyć tak intensywnej terapii.

CO W TAKIM PRZYPADKU ROBIĆ Z CHORYM KRÓLICZKIEM?

Tak długo jak się da – pomagać mu dobrze żyć. Robimy to, podając mu leki przeciwbólowe, antybiotyki, spuszczając ropę zbierającą się w tkance podskórnej, oczyszczając z zewnątrz ropień. Choroba będzie się jednak stopniowo rozwijać. Gdy pomimo leczenia króliczek będzie się źle czuł, nie będzie mógł jeść – jest to czas, aby poważnie zastanowić się nad eutanazją. Skazywanie zwierzątka na przewlekłe cierpienie nie jest humanitarne.

Autor: lek.wet.Lidia Lewandowska,

Specjalista Chorób Zwierząt Futerkowych, autorka licznych publikacji naukowych dotyczących chorób zwierząt egzotycznych, konsultantka książek naukowych z dziedziny medycyny weterynaryjnej, lekarz praktyk z prawie 20 letnim stażem pracy związanym z leczeniem zajęczaków i gryzoni, kierownik Specjalistycznej Przychodni Weterynaryjnej dla Małych Ssaków – OAZA – Kraków

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email

czytaj również:

OAZA - Specjalistyczna Przychodnia dla Małych Ssaków

opieka na jaką zasługują

Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies (ciasteczek) w celach analizy ruchu.